• Wpisów:86
  • Średnio co: 17 dni
  • Ostatni wpis:18 dni temu
  • Licznik odwiedzin:22 676 / 1503 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Żyję, jest pięknie, nie mam czasu pisać, kocham Was

<3
  • awatar Yoasiczka: tylko pozazdrościć :-) pięknie musi tam być :-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Marzenia się spełniają. Tutaj jest niesamowicie i czuję się świetnie. Klimat mi sprzyja, a co najlepsze wszystkie problemy z samopoczuciem zniknęły od tak. Wszyscy narzekają na upał, a dla mnie temperatura 30-35 stopni jest idealna. Nie znoszę zimna i az mnie ciarki przechodzą kiedy myślę o powrocie w Tatry. Zawsze marzyłam o Grecji i zawsze wiedziałam, że to miejsce jest mi przeznaczone oraz że tylko tutaj mogę czuć się dobrze i być szczęśliwa. Chciałabym zatrzymać się w czasie i trwać w tym raju.

Praca jest świetna, poza brakiem organizacji (jak to u Greków)

Pozdrawiam serdecznie z wyspy Zakynthos
 

 
Jesteśmy w okolicach Poznania. Dzisiaj trochę popsuła się pogoda, ale jest ciepło. To się dla mnie liczy najbardziej. Zachwycam się równinami i lasami sosnowymi. Piękne widoki. Wczoraj świetnie bawiliśmy się na weselu. Ludzie tutaj są zupełnie inni niż na Podhalu. Są cudowni i dzięki nim czuję się swobodnie, jak w domu. Po południu wreszcie udało mi się odespać dwie ostatnie także czuję się świetnie. Poza problemami żołądkowymi (norma).

Zazdroszczę im. Oni tutaj mają prawdziwą rodzinę i nikt na nikogo nie krzyczy, nie obraża i nie poniża. Chciałabym kiedyś mieć taką rodzinę.
 

 
Nie mogę uwierzyć, że już za tydzień wyjedżamy. To będą najlepsze wakacje w moim życiu

<3
 

 
Podoba mi się tak jak jest teraz. Odkąd zarabiam sama na siebie ojciec przestał niszczyć mi życie. Właściwie przestaliśmy ze sobą rozmawiać. Odzywa się tylko wtedy kiedy chce czegoś ode mnie. Takie relacje są chore. Oczywiście, że kupiłam mu prezent na dzień ojca. Wciąż mam nawet jego zdjęcie w portfelu. Dlaczego? Wy mi powiedzcie bo naprawdę nie mam pojęcia. Powinnam go nienawidzic, ale nie potrafię.
 

 
Ostatnio wreszcie to zrozumiałam. Szkoda, że tak późno. Dobrze, że tak się stało. I całe szczęście, że się ułożyło.Teraz już wiem, że nie ma w moim życiu ważniejszej osoby niż on choć długo mi się wydawało, że jest. Dzięki temu co nie dawno się wydarzyło wszystko ułożyło się w całość. Trzy lata nie poszły na marne i nie były pomyłką. To był najlepszy wybór w moim życiu i wiem, że będziemy razem nie kolejne trzy lata, ani sześć lat, tylko już do końca. Jestem tego pewna jak nigdy przedtem.

<3
 

 
W Zakopanem jest dziś 8 stopni. Całe szczęście, że jadę do Grecji. Bilety już kupione. Wylatujemy 11 lipca. Wreszcie uwolnię się od tego całego gówna w którym ugrzęzłam. I odpocznę. Mocno w to wierzę.
  • awatar Kłębek Mroku: W Grecji jest pięknie! Goścu widzę pluje jadem bo nigdy nie był uuupppppss
  • awatar wiosna radosna: Powodzenia i wyłącznie dobrych ludzi w pobliżu!
  • awatar Gość: @Psyhopathe: ty to bedzie koszmar bo tam juz nawet zaciekłe obślizgłe niezbyt ładne z ryja hahahaha lewaczki nie jeżdżą
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Nie ma to jak płakać cały dzień w pracy. I to tak, że obaj szewowie pytali co się stało. A mnie było tylko stać na ciche "Nic". Fajnie, że próbowali mnie rozśmieszyć. To było miłe. Tylko szkoda, że nie pomogło. Nawet na chwilę. Właściwie to szkoda, że się urodziłam. Wszystkim byłoby lepiej beze mnie. A mnie lepiej bez wszystkich. Z resztą co ja piszę? Przecież ja nigdy nie miałam nikogo komu by szczerze na mnie zależało. Nawet rodzina mnie nie chce.

Świat jest dla silnych i złych. Nie dla wrażliwych. I nie mam pojęcia po co przychodzą na świat tacy ludzie jak ja. Żeby padali ofiarami tych silniejszych? Super.

Chciałabym zniknąć.
  • awatar Ach2017: Płakać? To masz nawrót deprechy. Dalej tak jest? I co "tatuś" i babcia powiedzieli o Twojej zdanej maturze?
  • awatar Gość: Trzymaj się, Kochana :) nie martw się i nie przejmuj :) jestes kochana :3
  • awatar ~ ..: Nie myśl aż tak źle o sobie, każdemu może zdarzyć się zły dzień. Prześpisz się a jutro będzie już lepiej, mam nadzieję, że rozpoczniesz dzień z nowym nastawieniem. Nie zadręczaj się tak, nie warto :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dawno nie pisałam. Nie miałam czasu. Matura poszła mi świetnie. Została jeszcze historia rozszerzona i polski ustny. Ale tym akurat najmniej sie przejmuje, na pewno wyniki beda wysokie. W końcu najlepsze rezulaty przynosi opanowanie i optymizm, prawda?



Właśnie siedze w pracy (na stoisku z duperelami). Nie wiem jak turyści mogą to kupować hahaha. Strasznie się ciesze, ze nie muszę już chodzić do szkoły. To było dla mnie okropnie stresujące, a teraz pełen luzik. Tylko strasznie nudno, bo narazie nie ma ruchu. Przynajmniej się nie przemęczam. Polubiłam tę pracę, czuję się tu swobodnie. Musze zarobić na Grecje jak najwięcej pieniędzy i załatwic wszystkie sprawy przed wyjazdem.

W Zakopanem nadal obrzydliwa pogoda. Aż żyć się odechciewa. Lata nie widać i trzeba siedzieć w kurtce bo ciągle leje i jest strasznie zimno. Naprawdę nie mogę przeboleć tego klimatu. Potrzebuję słońca, duuuużo słońca.

Zapomniałam dodać, że jakiś idiota postrzelil mi kota z wiatrówki. Ah, przepraszam, nie idiota tylko skurwiel, którego jak znajde to zabiję, przysięgam. Kot miał bardzo ciezkie złamanie i przeszedł ogromnie dla mnie kosztowną operację. Teraz meczy się na trzech łapach, bo jedna usztywniona. Trzeba strasznie się nim zajmować, a to kolejny duży problem. Mam tylko nadzieję, ze kość się zrośnie i będzie wszystko dobrze. Jestem do niego tak przywiazana ze chyba bym się załamała gdyby coś poszło nie tak. To wszystko na dziś. Załączam zdjęcie zrobione tuż przed postrzałem.

Miłego dnia
 

 
Piękny, słoneczny dzień. W Zakopanem to coś rzadko spotykanego. Wreszcie mogłam zdjąć kurtkę. Ostatnio energia mnie rozpiera i czuję się świetnie. Chciałabym się stąd wyrwać, pójść gdzieś przed maturą. Może wybiorę się w góry.

Co do Grecji - narazie szukamy tańszych biletów. Jeśli nic nie znajdziemy, trzeba będzie jakoś przełknąć te kosmiczne ceny. Wszystko idzie po mojej myśli. Mam już przed oczami te białe budynki, klify i błękitne morze. Słyszę jego szum.
 

 
Wiem, że adres bloga ma ktoś kto mnie zna, a może nawet więcej osób. Zastanawia mnie kto może go mieć i dodawać od dłuższego czasu te dziwne komentarze. W każdym razie wcale nie zależy mi na byciu anonimową. Przecież pisząc go mam pełną świadomość, że każdy go może przeczytac i ma do tego pełne prawo. Widać moje przeżycia są dla was tak interesujące, że ho ho.

Moje życie wkroczyło na lepszy tor. Jestem szczęśliwa i nic tego nie zepsuje, jestem pewna. Pokochałam pozytywne nastawienie i wciąż uczę się je ulepszać. Myślę, że bardzo pomógł mi w tym sport. Dziewczyny, przysięgam, jakakolwiek aktywność fizyczna jest w stanie zmienić na lepsze nie tylko wasz wygląd i zdrowie, ale przede wszystkim stan psychiczny. Warto poświęcić każdego dnia choćby 10 min na tą zbawienną czynność.

Oczywiście mój umysł przejęła Grecja. Nie potrafię myśleć o niczym innym. Ciągle towarzyszy mi ekscytacja i radość. Jak bym się zakochała, naprawdę. Czuję, że rozkwitam wraz z wiosną. Wam życzę tego samego. Trzymajcie się
  • awatar rozpisana94: Spoko, nie przejmuj się tym. U mnie było to samo ;)
  • awatar Psyhopathe: @gość: hahahaha
  • awatar Gość: @Psyhopathe: nie podskakuj i tyle.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Nie mam czasu pisać. Historia, historia i jeszcze raz historia. Do tego polski i angielski i... jeszcze więcej historii.

Mimo zachowania mojego ojca, tym razem ani trichę się nie załamałam. Humor szybko wrócił i to ze zdwojoną siłą. Czuję, że ostatnio coś się we mnie zmienia. Nie podchodzę do problemów tak emocjonalnie, olewam większość niepotrzenych spraw, a nawet słów, co zawsze sprawiało mi najwięcej trudności. Byłam zbyt wrażliwa, ale chyba dojrzałam. Wiem, że taki jest świat, a walka z ludźmi bezsensowna.

Od bardzo dawna nie czułam się tak jak teraz. Uwolniłam się od stanów depresyjnych i nerwicy. Nie macie pojęcia jakie to cudowne uczucie. Jakby się całą wieczność siedziało w ciemnościach głęboko pod ziemią i nagle z niej wyszło. Od tak.

Grecja dziś została potwierdzona. Wyjeżdżam początkiem lipca. Tak się tym podekscytyowałam, że caly dzień uśmiech nie schodził mi z twarzy. Nie mam pojęcia kiedy wrócę i czy w ogóle będę chciała wracać. Mogłabym powiedzieć, że nic mnie tu nie trzyma, ale jest jedna osoba bez której przez prawie trzy lata ciężko mi było wytrzymać jeden dzień, a co dopiero kilka miesięcy. Nie wiem jak to będzie. Jedyne co wiem to to, że w moim świecie znów coś się dzieje i czuję że żyję. Wreszcie.
  • awatar zatopionawmarzeniach: Ostatnio u siebie też zauważyłam, że już mniej przejmuje się niektórymi sytuacjami, po prostu człowiek się już chyba przyzwyczaił, nawet do tych złych sytuacji..
  • awatar MalaEndrfinka: Gratuluje wygranej wojny z tym ścierwem! Teraz prawdziwe zycie po Twojemu. Powodzenia!<3
  • awatar lilove: Grecja to super miejsce, ale fajnie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Nie ma to jak święta z rodzinką, gdzie wszyscy (oprócz mamy i brata) mają Cię za niedorozwiniętego pustaka.

Dowiedziałam się kolejny raz, że nie zdam matury, bo jestem taka tępa. Jestem też tępa, bo chodzę w trampach na koturnie (?). Farbuję włosy, więc jestem tępa (?). Chcę jechać do Grecji i pracować tam w biurze podróży więc jestem tępa. Bo przecież nie znam angielskiego (?) Dlaczego? Bo jestem tępa. I wiele wiele innych. Żaden obiad u babci nie obejdzie się bez złośliwych żarcików na mój temat.

Ciągle słyszę chamskie docinki dotyczące ich wymsłów, ktore nie mają zadnego uzadsadnienia bądź nic wspolnego z prawdą. Najbardziej dotkliwy jest chyba śmiech ojca kiedy mowię coś o maturze albo studiach.

Powinnam Was doedukować: wiecie, ze rodzina nie powinna wcale wspierać? To wręcz zabronione. Powino się bliskich traktowac jak śmieci, krytykować każdy ich ruch, poniżać (nawet w oczach znajomych). O tak, to ulubione zajęcie mojego tatusia. Takie lekcje wyniosłam z domu. Patologia. Naprawdę. Ostatnio z bratem doszliśmy do wniosku że nasza rodzina to pewien rodzaj patologii, az ciężko w to uwierzyć.

Ja naprawdę chciałam być szczęśliwa. Ale tutaj to nie jest możliwe. Muszę jak najszybciej wyjechać daleko stąd. Tylko to mnie uratuje. Chciałabym zostać w Grecji cały rok, a najlepiej do końca życia. Bo nie wytrzymam psychicznie.
  • awatar Duszyczka ognia :×: O rany, doskonale Cię rozumiem
  • awatar wiosna radosna: Na pewno zrealizujesz wszystko to, co sobie wymarzysz. Wiem,że tak będzie i niech nikt nie śmie wmawiać Ci,że będzie inaczej.
  • awatar rozpisana94: A ja tam w Ciebie wierzę. Matura i tak trudna nie jest :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Mam dziś senny dzień. W dodatku czuję się jak bym była na kacu. Pochłaniam ogromne ilości wody i herbaty. Nie wiem o co chodzi. Chciałam iść na spacer, ale ogarnęło mnie totalne lenistwo. Nie chce mi się oderwać głowy od laptopa a co dopiero wstać z łóżka. To jeden z takich dni, kiedy mogę spać od rana do wieczora i nadal będę senna. Nie wiem, czy to przez tą obrzydliwą pogodę, czy co.

Napisałam wiersz na konkurs. Potrzebuję jeszcze dwa. Ciekawe, czy coś z tego wyjdzie

dzisiaj na pewno nic nie zdziałam. Zdecydowanie odpada nauka, pisanie, w ogóle cokolwiek.

A Świąt wcale nie czuję. Kiedyś było inaczej, to fakt. Nie przypuszczałam jak bardzo zwyczajny może być świat dorosłych. Jest zbyt zwyczajny. Wręcz ocieka zwyczajnością. Chciałabym znów być dzieckiem, choć z drugiej strony ciekawi mnie jak sobie poradzę w nadchodzącym czasie.

Wesołych.
  • awatar Gość: @Psyhopathe: dajesz wiersz. BTW; nic nie rozumiecie z sensu Świąt Wielkiej Nocy, szkoda, one są takie cudowne i wspaniałe.
  • awatar Psyhopathe: @calamity97: Nie mogę go nigdzie udostępniać narazie ;)
  • awatar Safiye: Ja też nie czuje tych świąt, może dlatego że nie różni się praktycznie niczym od innych niedziel.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Cześć

Ostatnio strasznie zaniedbałam bloga. To dlatego, że nie mam na nic czasu, a kiedy już go mam to spędzam go w łóżku pod kocykiem - odpoczywając.

Dlaczego w Zakopanem tak ciężko jest znaleźć pracę??!! Nie chcę być kelnerką, anie sprzedawać w sklepie. Jednak nie poddaję się, muszę coś znaleźć przed majem.

No właśnie... a dlaczego przed majem? Muszę się pochwalić. Planuję wyjazd do pracy w... Grecji! Tak, już nie mogę się doczekać. Prawie wszystko załatwione. Zawsze chciałam tam pojechać, ale mieszkać przez 4 miesiące? Tyle czasu bez trzęsienia sie z zimna? I to nad błękitny morzem? Marzenia się jednak spełniają. Jak zawsze mój kochany tatuś chce wszystko zepsuć, ale miejmy nadzieję, że mu się to nie uda. Oby wszystko poszło po mojej myśli.

Mówiąc ogólnie moje życie teraz jest bajką. Niczego mi nie brakuje i nie mam żadnych problemów. Właściwie to chyba dlatego, że ograniczyłam kontakt z ojcem. Nawet nerwica prawie całkowicie zniknęła. Jestem szczęśliwa i cieszę się wkraczaniem w dorosłe życie.


Pozdrawiam ciepło
 

 
ho ho, długo mnie tu nie było. Ale to dobrze, bo to oznacza tylko jedno - jestem szczęśliwa.

Trzymajcie się!
 

 
Jest dobrze. Nie poszłam do pracy, cieszę się feriami. Czasem fajnie jest pospać cały dzień. Jutro narty i basen, jak się uda. Jest mi o wiele lżej bez ojca. Kontakt mamy znikomy, a jak juz sie zobaczymy to prawie w ogóle nie rozmawiamy. Nie zaprzeczę, jest to trochę dziwna sytuacja, ale wolę to niż poprzednie akcje.

Byłam wreszcie u psychiatry. Zdiagnozowała nerwicę depresyjno - lękową i napady paniki. Brzmi jakoś dziwnie... groźnie. Ale to nic takiego. Tylko, że czeka mnie długa terapia. W każdym razie teraz i tak jest już lepiej, jedynym powodem moich próblemów emocjonalnych był mój tata, który uważa, że to ja go skrzywdziłam. Hahahaahaahaha. To naprawdę jest zabawne.

Cieszę się, że problemy znikają. To jest chyba najważniejsze.
  • awatar Gość: a coś ty temu ojcu zrobiła, przyznaj się
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Uwolniłam się od ojca i czuję się dużo lepiej. Jestem szczęśliwa. Prawie w ogóle nie utrzymuję z nim kontaktu, pieniądze mam własne. Zaczynam dorosłe życie i nie mogę już doczekać się studiów, choć będę musiała na nie długo pracować żebym mogła sama się utrzymać. Mama niestety w tej kwestii nie może mi pomóc, a od ojca pieniędzy nie chcę. Wszystko więc zmierza ku lepszemu i dziękuje Wam wszystkim za wsparcie
 

 
Dawno nie było tak źle. Jest załamana. Rodzice się rozstali, a ojciec wyrzucił ją z domu. Mieszka teraz z mamą, ale przeczuwa, że prawdziwe problemy związane znim dopiero nadchodzą. Za trzy miesiące matura, a ona jest w takim stanie psychicznie, ze wszystko dla niej straciło sens. Robi wszystko automatycznie, bez celu, bez potrzeby, z przymusu. Bo musi cos robić, musi istnieć, choć tak bardzo ma już dość swojego żałosnego życia.
 

 
Postanowiła pójść po Nowym Roku do psychatry. Przez nerwicę wykńczają ją kołatania serca na lekcjach, złe samopoczucie i ciągłe uczucie lęku. Jest zmęczona i boi się, że wykończy się psychicznie jeszcze przed maturą. W tym roku nawet Święta jej nie cieszą. Załatwiła sobie pracę i oszukuje wszystkich i sama siebie ze z powodu braku pieniedzy. Tak naprawde nir chce spędzać czasu z rodziną, ktòra wyniszcza ją od środka. Zachowanie ojca, który dążąc do autodestrukcji krzywdzi wszystkich wokół siebie jest nie do wytrzymania. Nawet gdyby powiedziała, ze nienawidzi swojego ojca (a często to sobie powtwrza) to nie przyniosłoby ulgi. Bo to nie prawda. Ona chciałaby w to wierzyć, chciałaby wykrzyczeć mu w twarz cały ból i krzywdę, żal jaki w sobie tłamsi, chciałaby skrzywdzić go tak jak on robi jej krzywdę codziennie. Ale Nir potrafiłaby. Bo go kocha. Choć po tysiąckroć powtarza, ze to nie prawda, ze to nienawiść. Jest jego niewolnikiem.
  • awatar wiosna radosna: NIE DAJ MU SATYSFAKCJI, WALCZ O SIEBIE!!!
  • awatar Psyhopathe: @MalaEndrfinka: dziękuję Ci za wsparcie :)
  • awatar MalaEndrfinka: ... ręce są w stanie przenieść już kubek kawy, bo nie trzęsą się na sto stron, nie mam koszmarów. Gdzieś po drodze wyszło słońce. Po co Ci to piszę? Wiedz, że nie jesteś z tym sama. Wiedz, że wiele ludzi się z tym boryka. Doskonale Cę rozumiem, bo siedzimy w tym samym. Idź do psychologa, idź do psychiatry. Nie zawalaj matury, ja swego czasu zawaliłam za dużo. Z każdego dołka da się wyjść. Jeśli nie sama, to z czyjąś pomocą. Trzymam za Ciebie kciuki, możesz się odezwać czasem na priv, jakbyś chciała porozmawiać. Pamiętaj, rozumiem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Jest jej ciężko. Wyjątkowo ciężko. I tylko tutaj może o tym mówić. Tylko tutaj nie musi udawać. Czuje jak do jej głowy wślizgują się dziwne, natrętne myśli i lęki. Na przykład, że zaraz zrobi coś dziwnego, nienormalnego, nieobliczalnego. Że zrobi sobie, albo komuś krzywdę. Ze wbiegnie na środek sali lekcyjnej i zacznie krzyczeć, albo po prostu... umrze. Często wydaje jej się, że serce przestaje bić. Ogarnia ją przerażająca cisza, a potem napad lęku, który powoduje wrażenie, że właśnie umiera i jest bezsilna. Często ma przewidzenia. Potrafi podskoczyć ze strachu podczas kąpieli, albo np mycia naczyń, bo przez ułamek sekundy widziała w kącie człowieka, który się na nią gapił i nagle zniknął. Nie może włączyć odkurzacza ani suszarki kiedy jest sama, bo napada ją paniczny lęk, słyszy kroki w głowie i dziwne dźwięki, odczuwa czyjąś obecność za swoimi plecami. Jest przekonana, że przez głośny dźwięk nie usłyszy kogoś lub czegoś co będzie próbowało ją zabić. Choć to irracjonalne i nie da się tego wytłumaczyć. Nie może spać przy zgaszonym swietle, bo w nocy słyszy szepty, ktore są wytworem jej umysłu. I choć ma tego świadomość jest przerażona i wyczerpana. I nie potrafi nikomu powiedzieć całej prawdy bo boi się. Nie ma nawet komu. Trzyma to wszystko w soboe, popadajac w coraz głębszą depresję.
 

 
Dzisiaj przytrafiło mi się coś tak dziwnego, że muszę tu o tym napisać.

W tym tygodniu były próbne matury. Niestety mój egzamin ustny z języka polskiego przypadł na sobotę, kiedy byłam już znużona po pisaniu rozszerzonego polskiego i historii i zmęczona po prostu stresem.

W nocy przyśniło mi się, że jestem na ustnym polskim. Wyciągam kopertę a tam bajki Ignacego Krasickiego, a że ich zupełnie nie pamiętam to nie zdałam. Byłam w tym śnie okropnie załamana i miałam do siebie pretensję dlaczego owych tekstów sobie nie powtórzyłam.

Rano pomyślałam sobie "A może by tak te bajki powtórzyć, skoro do egzaminu jeszcze godzina?" Szybko wyśmiałam samą siebie, że przecież nie spotka mnie to co we śnie, to nie możliwe. Nie wiadomo jakie pytanie mi się przytrafi, a wszystkiego w godzine powtórzyć się nie da. Mimo wszystko przez całą drogę powtarzałam sobie w myślach "Boże, tylko nie bajki Krasickiego, bo w ogóle ich nie pamiętam, żebym tylko nie wylosowała bajek Krasickiego, tylko nie to!". Nie wiem czy to było jakieś przeczucie, ale nie mogłam myśleć o niczym innym przez całą drogę do szkoły.

Długo czekałam, bo były opóźnienia. Wreszcie panie mnie zaprosiły i wylosowałam kopertę nr 13 (a przecież to, że ta liczba przynosi pecha to tylko zabobony, prawda?) I teraz posikacie sie ze śmiechu. Otwieram, a tam następujące polecenie "Czy sztuka powinna naśladować czy kreować rzeczywistość? Uzasadnij swoje stanowisko odwołując się do BAJKI IGNACEGO KRASICKIEGO PT "MALARZE" i do innych wybranych tekstów kultury. Moja reakcja: Najpierw zaczęło mi walić serce i prawie dostałam zawału, a potem zaczęłam się śmiać. Po prostu nie mogłam uwierzyć w to co czytam. O tym co było później wolałabym nie pisać, bo aż wstyd, no ale cóż... sen do końca się nie spełnił, zdałam ale bardzo słabo. 40% dla kogoś kto jest na polskim rozszerzonym to tragedia. Mam nadzieję, że do prawdziwej matury uda mi się wszystko powtórzyć i przysięgam, już nigdy nie zignoruję żadnego swojego snu! Hahahahaha. A tak na poważnie - to było dziwne
 

 
Jest stabilnie. Znów może powiedzieć, że jest w miarę szczęśliwa, brnie na przekór wszystkiemu choć wie, że to tylko chwilowe. Zmieniła się. Wciąż żyje marzeniami, ale teraz już nie opierają się one na wspomnieniach, już nie analizuje przeszłości. Skupiła się na tym, co nadejdzie, jak będzie wyglądało jej życie. Wykreowała w głowie pierwsze szkice planów, złapała wiatr w żagle i wreszcie choć po części wie czego chce, wie w którym kierunku iść, jaką drogę wybrać.
 

 
Nie będzie tutaj pisała co tym razem zrobił jej ojciec, bo nie ma już na to siły. Jedyna czynność na którą ma teraz siłę to płacz. To czego dziś rano się dopuścił po prostu zwaliło ją z nóg, rozbroiło psycicznie kolejny raz. Nikomu nie powiedziała, bo i tak nikt w rodzinie nie traktuje jej poważnie - przecież jest najmłodsza. Znów nic nie może jeść z nerwów i bólu, znów cały dzień waliło jej serce jak by chciało uciec przed rozpędzonym stadem byków. Kolejny raz musiała wyjsć z klasy podczas drgawek i kołatania serca, żeby później rozpłakać się na korytarzu z bezradności. Znów źle się czuła w szkole i kolejny raz jest zbyt przytłoczona by uczyć się w domu. Ostatnio takie sytuacje zdarzają się prawie codziennie, a ona z każdym dniem traci siły. Nie ma już ochoty nigdzie z nikim wyjść, z nikim rozmawiać a wśród ludzi śmieje się z przymusu, udaje, że wszystko w porządku i doskonale jej to wychodzi. I chociaż są dni, że wydaje jej się, że znalazła siłę to wie, że nie będzie w stanie tej siły utrzymać puki nie uwolni się od ojca.
__________________________________________________
Nie, mój ojciec nie jest alkoholikiem. Nie bije mnie (choć zachowuje się agresywnie). Znęca się nade mną psychicznie każdego dnia, ubliżając mi jak najgorszemu śmieciowi, używając lawiny wulgaryzmów skierowanych w moją stronę i poniżając mnie nawet przy ludziach. Robi też różne inne rzeczy żeby zrobić mi na złość albo pokrzyżować mi wszystkie plany i cieszyć się z mojego cierpienia. A ja nigdy nie zwróciłam się do niego w zły sposób, nigdy nie przyszłam pijana do domu i nie robiłam wielu innych rzeczy, które masowo robili moi rówieśnicy. Sytuacja pogarsza się coraz bardziej z roku na rok. Mamy też nie szanuje, dlatego ona też chce się uwolnić i planuje się z nim rozwieść. Ja wiem, że tylko tak mówi i nigdy tego nie zrobi. I nie napisałam tego, żeby każdy mi współczuł tylko dlatego, że nie mam już z kim porozmawiać, nawet nie mam ochoty, a muszę to z siebie wyrzucić. Nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam zanim zwariuję. Mam ochotę rzucić szkołe, spakować walizki, wyprowadzić się, pójść do pracy i mieć wreszcie swobodę i upragniony spokój, którego brak tak bardzo rujnuje mi życie i zdrowie.
 

 
Tęskni za latem. Górski klimat jej nie sprzyja. Nigdy nie sprzyjał. Chory ojciec, który nie chce się leczyć coraz bardziej daje w kość jej i rodzinie, którą ona zaczyna coraz bardziej nienawidzić. Może ufać tyko bratu i mamie. Na myśl o wigilii z wujkami i dziadkami ma odruchy wymiotne. Po tym co jej zrobili odcięła się niemal całkowicie. A ojciec codziennie doprowadza ją do płaczu. Przez niego ma nerwicę i stany depresyjne. Marzy tylko o tym żeby zarobić, wyjechać na studia, usamodzielnić się i zacząć normalne życie. Nie ma nawet przyjaciółki z którą mogłaby o tym wszystkim porozmawiać. Gdyby nie jej chłopak, który skleja dokładnie i cierpliwie każdy z kawałeczków na które ona się rozsypuje, to naprawdę mogłoby być z nią fatalnie. Dobrze jest mieć się na kim oprzeć i czuć, że można do niego pójść choćby całe życie leglo w gruzach i mieć pewność, że on się nie odwróci. Mimo wszystko ona stara się być szczęśliwa. Chwilami naprawdę szczerze się śmieje i czerpie radość z życia. Bo jest już na tyle dojrzała, żeby mogła być silna. Świat nie jest dla słabych i ona przekonała się o tym już dawno. Najważniejsze to wydobyć z siebie tą siłę i walczyć. Nie dać się pokonać chorobie, stracie, zagubieniu. Słabi ludzie nie osiągną niczego poza nieszczerym współczuciem innych.
 

 
Jest przygnębiona. Bez nadziei, przyjaciół, wsparcia. Ma destrukcyjne poczucie, że nikt jej nie rozumie. Nie nadąża z obowiązkami i właściwie z niczym sobie już nie radzi. Tak na marginesie to byłaby szczęśliwa gdyby nie samotność. Samotność wyniszcza od środka. I nie chodzi tutaj o brak rodziny czy związku partnerskiego (wszystko to posiada). Chodzi o samotność wewnętrzną. Pustkę, której nic ani nikt nie jest w stanie wypełnić. I o pogłębiające tą pustkę dawne uczucie do kogoś, które już nigdy nie opuści jej serca i zawsze będzie podsuwać pod nos wspomnienia, które wyniszczają ją każdego dnia coraz intensywniej. Miażdżą każdą chęć do czegokolwiek, blokują trzeźwe mmyślenie i uniemożliwiają życie teraźniejszością, choć już przywykła. Nie płacze, tylko wzdycha... czasami. Gdy któraś męcząca noc znów przyniesie sen o nim.
 

 
Jest coraz gorzej. Serce ciągle wariuje. Codziennie dopada ją kołatanie, bardzo szybkie tętno. Odczuwa ból i pieczenie w klatce piersiowej, do tego ten okropnie nieprzyjemny ucisk i uczucie, że nie może złapać tchu. To wszystko doprowadziło do chwilego załamania nerwowego. Za kilka miesięcy matura, a ona czuje się jak żywy trup. Jest wyczerpana i czasem nie ma już siły nawet mówić. Przez chwilę była rozdarta na strzępy, przegrana, przygnębiona, nie widząca żadnego wyjścia z tej sytuacji, a przede wszystkim zmęczona tym co ostatnio jej się przytrafia. Depresja złapała ją za kołnierz i zaczęła szeptać do ucha podłe rzeczy, ale ona powiedziała NIE. Kiedyś już dała sobie zmydlić oczy. Uwierzyła, że życie jest wstrętne i nie ma sensu i że nie ma najmniejszej nadziei żeby było lepiej. Dała się nabrać, że jedynym wyzwoleniem jest śmierć. To było dawno - cztery lata temu. A potem nagle życie zmieniło tor biegu, wszystko się ułożyło, aż trudno było w to uwierzyć. Szara otoczka prysnęła otwierając nowe, piękne spojrzenie na świat. Pojawiło się szczęście, którego smak dawno już zapomniała. Tak samo więc i teraz będzie lepiej. Zawsze jest. Nadejdą lepsze dni, trzeba tylko być cierpliwym i uwierzyć w nadchodzące małymi kroczkami szczęście.

http://poetka125.pinger.pl - wpadnijcie czasem poczytać moje wiersze. Zapraszam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wkrada się. Małymi kroczkami, wraz z jesienią... depresja. Myślała, że to już przeszłość, że już nigdy nie wróci. Była szczęśliwa. Już nie jest i nie potrafi powiedzieć dlaczego. To jest jak choroba i nie wiadomo skąd się bierze. Może to przez samotność? Samotność w tłumie... tak. Jest niewidzialna dla otaczających ją ludzi. Choć próbuje być zauważona to wszyscy ją ignorują. Jest piątym kołem u wozu. Dokładnie tak się czuje. Znów płacze codziennie choć nikt o tym nie wie, nikt nie zauważa co się dzieje z nią od środka. Wszyscy myślą, że jest szczęśliwa bo przecież się śmieje i żartuje. A ona znów myśli o śmierci jak o ratunku.
  • awatar jmb.: Boję się jesieni .ciekawe jak minie w tym roku . Oby bez depresji .
  • awatar HortiExpert: Takie prawdziwe :') W tłumie najłatwiej odczuć samotność
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Znów ma problemy ze zdrowiem. Bóle serca, kołatanie, palpitacje, zasłabnięcia, ucisk w klatce piersiowej. Wszyscy w panice: planowanie badań i pobytu w szpitalu, ale ona wie, że i tak nic z tego nie wyjdzie. Badania będą ok. To nerwica. Przebrzydła choroba, która od dawna uprzyksza jej życie atakując z różnych stron. Ciężko to wyleczyć. Trzeba nauczyć się z tym żyć.

Wczoraj wypiłam kawę i mówię wam: uczucie, że zaraz chyba umrzesz bo serce ci wybuchnie, nie należy do najprzyjemniejszych.
 

 
Uczucia odżyły. Dosyć intensywnie. Wciąż z nim jest i tym razem nie żałuje. Ma poważny problem ze sobą. Straciła wszystkich "przyjaciół", a raczej odcięła się od toksycznych ludzi, którzy ją otaczali. Teraz nie ma nikogo prócz chłopaka. Gdyby nie on, załamałaby się całkowicie. Nie ma do kogo napisać smsa, wyjść na miasto, zawierzyć się z problemów. Nie może uwierzyć w to co się dzieje. Roześmiana dziewczyna otoczona grupką zaufanych ludzi - to zamazany obraz sprzed dwóch lat. Teraz na każdym zdjęciu jest sama, nie z nimi. Każde z nich wbiło jej nóż w plecy. Niektórzy nawet kilka razy. Zastanawia się, czy to oni wszyscy są nienormalni, czy to z nią coś jest nie tak. Samotność jest okropna. Mimo wszystko lepsza od przebywania wśród fałszywych ludzi, dla których najważniejsze jest to, aby zabłysnąć w internecie.

Czasami myślę, że nie pasuję do tego świata. Jestem zbyt wrażliwa, emocjonalna i mam zbyt miękkie serce.
  • awatar Gość: Prawda - lepsza samotność niż towarzystwo fałszywych ludzi. Btw. rozumiem, że nadal jesteś z tym o wiele lepszym od tego "stoczonego idioty"? W każdym bądź razie gratulacje, że jest dobrze i nie żałujesz :)
  • awatar jmb.: Bardzo dobrze, że jesteś wrażliwa i masz miękkie serce. Dziś mało jest takich ludzi. Czasami lepiej odciąć się od wszystkich.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Właśnie odkryła złotą prawdę. Nie należy przejmować się z powodu innych ludzi. Oni i tak mają to gdzieś. Jeszcze ich to bawi. Postanowiła uporządkować cały bałagan w swojej głowie, pozbyć się niepotrzebnych osób, które uważała za wręcz bezcenne, a okazały się tandetne. Zmiany będą nieodwracalne.

Zmieniła się. Już nie potrafi poświęcać się dla innych, pomagać im, sprawiać miłe niespodzianki. Dla niej nikt nigdy nie zrobił nic miłego. Szkoda fatygi.

Zostawiam wszystko za sobą i zaczynam od nowa. Kolejny raz. Może teraz się uda. Nawet nie jest mi przykro. Nie wiem jak nazwać ten stan. Mam go już tak dość że chyba straciłam wszystkie uczucia. Prysnęły od tak.
 

 
Siedzi i myśli. Jest rozbawiona. Śmieje się sama z siebie. Zastanawia się jak mogła zakochać się wtedy w kimś takim: młodszym, niedojrzałym i do tego tak stoczonym. W kimś, kto myślał, że jest najważniejszy i potrafi sprzeciwić się całemu światu nie zważając na jej uczucia,a właściwie to na nic. Teraz już wie, że ta "miłość" była jej wyimaginowaną potrzebą odczuwania bólu. Jak można tęsknić za idiotą mojąc obok kogoś o wiele lepszego? Tylko ona tak potrafi. Na szczęście to już przeszłość przypominająca marę senną, stary zapomniany film, który tylko czasem jeszcze przyprawia o dreszcze. Nigdy więcej!
  • awatar kruk55: całe życie błądzimy, a z opaską na oczach łatwiej
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Mam już twarde mięśnie na udach jaram się
 

 
Jest źle. Beznadziejnie. Smutno i samotnie.

Postanowiła to zakończyć. Nawet jeśli nie teraz to w najbliższym czasie. Ma po dziurki w nosie jego dziecinnego zachowania, jego braku zrozumienia i wsparcia. Zbyt często ostatnio płakała przez niego. Zbyt często z jego powodu się stresowała. I niepotrzebnie płacze w tej chwili. Może to nie jego wina, może nie pasują do siebie. Może nie powinna ciągnąć tego przez dwa lata. Już dawno czuła, że to nie to.

Jestem zmęczona i nie mam już siły walczyć o ten związek.
  • awatar Gość: Czy mogłabyś łaskawie przestać cierpieć? ;) bo ja już nie mogę oddychać od Twojego bólu :( dusi mnie i zaraz chyba po prostu umrę :( ;P przecież kocham Cie - nie wiesz tego? Aż tak krótką masz pamięć? ;P xd
  • awatar Gość: Zawsze możesz kochać. Zawsze możesz ratować. Nie wiesz tego? Ty to bardzo dobrze wiesz, ale nie chcesz - i to jest Twoj główny problem. A skoro nie chcesz - to dlaczego dziwisz się, że ktoś zachowuje się wobec Ciebie z wzajemnością? Że odpowiada Yivie według tego samego klucza, jak Ty do niego mowisz? Dziwi Cie to? Naprawde? Bo mnie wcale :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Za bardzo się rozleniwiła. Poza tym, że czasem pracuje i dużo ćwiczy. Mama jest w szpitalu po operacji więc został jej cały dom do ogarnięcia + grządka w ogródku, a jej tak bardzo nie chce się ruszyć tyłka. Pod kołdrą jest tak cieplutko i milutko <3 gdyby ktoś jeszcze przyniósł śniadanko do łóżka... Ehh, pora już wyjąć głowę z chmur i przytargać ten ciężki odkurzacz ze strychu. Przynajmniej skoro jest brzydka pogoda to nie ma czego żałować. Nie, sprzątanie to nie jej działka. Nie dzisiaj. Tak bardzo chce jej się nic nie robić. A kot tylko śpi i śpi, łahudra jedna! Też tak chcę
  • awatar wiosna radosna: Przytul kota, zmruż powieki, odpoczywać muszą i człowieki ;) :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wakacje zapowiadają się świetnie. Nic dodać, nic ująć. Spokój, odpoczynek, relaks nad Białką, trochę pracy. Końcem sierpnia koncert Happysad
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Długo nie pisała bo jest szczęśliwa. Dawno już o nim nie śniła. To chyba coś znaczy skoro wcześniej odwiedzał jej rozchwiany umysł prawie każdej nocy. Za miesiąc upłynie druga rocznica jej szczęśliwego związku, a ona wciąż jeszcze wzdycha na widok kogoś z przeszłości, wciąż robi jej się wtedy słabo z powodu excytacji. Smutnieje na wspomnienie o nim... choć czasem nawet się śmieje ze łzami w oczach i trzyma te wszystkie wspomnienia mocno zaciśnięte w pięść w złotej szufladzie serca. Nikt inny nie zasługuje na taką i ona sama nie rozumie dlaczego. A najgorsze są piosenki. Jednej z nich nie da rady słuchać, nie bez płaczu. Taka właśnie jest - wrażliwa i emocjonalna. Takim ludziom chyba żyje się najciężej.
 

 
Jest dziś przygnębiona. Czuje się fatalnie i w tym całym pędzie życia nie może znaleźć dwóch maleńkich godzin aby pójść do lekarza. W każdy dzień pojawia się coś co musi mieć pierwszeństwo, a na czubku całej tej piramidy stoją obowiązki szkolne, których i tak nie ma już siły wypełniać.

Utknęła. A było to niecałe dwa lata temu. I tkwi nadal na rozstaju dróg. Przy obu widnieją tabliczki z dwoma różnymi imionami męskimi. Jedna jest już stara i bardzo zniszczona. Unika jej wzrokiem bo napisy przywołują dobrze znany, ledwowytrzymalny ból. Druga jest nowa i ładniejsza. Nieporównywalnie lepsza. Mimo wszystko, ona czuje niezmierną pokusę pójścia tamtą drogą z której kiedyś uciekła pełna cierpienia. Czuje ją od zawsze i będzie czuła do końca życia. Do ostatniego tchnienia, aż jej blade powieki opadną ciężko na zawsze. I tylko ona będzie znała prawdziwą historię. Tylko ona i on. I nikt więcej. Zabiorą tę historię ze sobą do grobu. Choć wtedy to będzie dla nich jak bajka czytana w dzieciństwie do snu. Teraz pozostaje jej wybrać nową ścieżkę, albo zamknąć obie. Pozbyć się tabliczek i czekać. Ale jaki w tym wszystkim jest sens? Skoro przez dwa lata nie potrafiła pójść ścieżką nowej miłości i zapomnieć o dawnej, to być może nie jest jej warta, nie zasługuje na nią. Być może żadna z dróg nie jest tą odpowiednią. Może kiedyś pierwsza miłość wypali się do końca i wtedy już nic nie stanie na drodze tej odpowiedniej? Wtedy mogłaby ułożyć sobie życie od nowa. Ona czuje, że postępuje źle, że oszukuje siebie i jego bo za każdym razem gdy widzi postać z przeszłości, znów czuje przez kilka sekund to euforyczne, niewytłuaczalne uczucie. Ogień w jej sercu podsycony jego widokiem jak tlenem wznieca się i bucha rozżarzony. A mówią, że nie można kochać dwóch osób na raz. Nie rozumieją. Ona rozumie. Z tym nie da się żyć. Czas zakończyć męczarnie. Ten dzień, gdy wszystko się zmieni nadchodzi i ona wie o tym doskonale. Boi się jak nigdy przedtem. Wielu spraw nie może sobie wybaczyć.